Mieliście niesamowite szczęście, jeżeli kiedykolwiek będąc nastolatkiem spotkaliście na swojej drodze nauczyciela-społecznika, potrafiącego tworzyć więzi z uczniami nie tylko na czas szkolnej nauki, takiego, dla którego “praca równa się pasja” to nie pusty slogan. Podobnie jak uczniowie szkoły w Karabaszu na Uralu, gdzie odpowiedzialnym za organizację wydarzeń i dokumentowanie szkolnego życia za pomocą kamery był Pasza. Był, bo choć kocha swoje miasto ogarnięte 45-stopniowymi mrozami, słynące z huty miedzi i przewidywanej długości życia wynoszącej 38 lat, musiał z niego uciekać. Dobił go Putin i konsekwencje jego “specjalnej operacji wojskowej”.
To mógłby być zwyczajny film obserwacyjny, z minimalnym komentarzem, dokumentujący indoktrynację dzieci w rosyjskiej szkole. Wstrząsający tym, że 10-latkowie, zamiast poznawać i zachwycać się światem, mają wbijaną młotkiem do głów propagandę, trudną do zniesienia nawet przez nasze, dorosłe uszy. Wywołujący ciarki, gdy zmobilizowani zaraz po szkole młodzi chłopcy żegnają się przed wyjazdem na front, z którego nie wrócą. Szokujący pogrzebem. W końcu Pasza, dzięki swojej roli szkolnego obserwatora z kamerą, dostarcza nam ogrom materiału audiowizualnego ukazującego sytuację w Rosji. Ale ten dokument jest niepospolity. Główny bohater jest nietuzinkowy, nie da się go nie lubić, a strzałem w dziesiątkę było uczynienie go narratorem, co dodaje filmowi niesamowitej lekkości. Subtelny, absurdalny humor i mruganie okiem zbliża nas do karabaskiej społeczności, ale ten śmieszno-straszny film z czasem staje się straszno-śmieszny, a pod koniec już tylko straszny.
Niekonwencjonalne jest też to, w jaki sposób i jakie uczucia wywołuje ten film. Widzimy na ekranie brak zgody bohatera na to, w jaki sposób zmienia się jego rzeczywistość. Sytuacja staje się nie do zniesienia, a jedyną odpowiedzią na nią staje się bunt. I choć można za niego zostać pobitym lub stracić życie, odwrotu nie ma - akcja jest zbyt mocna, żeby nie wywołać reakcji, nie da się jej powstrzymać. I ta dramatyczna sytuacja bohatera, niezgoda na otaczającą go rzeczywistość jest dla widza w przedziwny sposób budująca - że w 10-tysięcznym Karabaszu znajdzie się choć jeden sprawiedliwy, który - w różny sposób, niekoniecznie wprost - powie “nie”. Że jego skromny gabinet stanie się bezpiecznym miejscem, a ludzie, którzy do niego będą przychodzić, nie tyle zaznają spokoju, co będą wiedzieć, że nie są osamotnieni w swoich troskach i dramatach. Że jest ktoś, kto przytuli ich swoją obecnością przy wspólnym stole ze szkolnych ławek, gdzie znajdzie się miejsce dla każdego.
Bo jeśli wszystkie filmy są o miłości, to ten jest o miłości najbardziej. Miłości do miasta, w którym Pasza żyje. Do ludzi, z którymi się spotyka i nawiązuje przyjaźnie na całe życie. Do młodej dziewczyny, która przez wojnę nic już nie ma w sobie z radosnej nastolatki. Niewypowiedzianej miłości do matki. Miłości, która objawia się słowami poruszającymi nawet najtwardszego wroga, villaina rodem z wczesnych filmów o Jamesie Bondzie, gdy walczył z radzieckimi psychopatami ze SMIERSZu.
Dokument ten ma jeszcze jedną wartość do szczególnego podkreślenia: nadaje twarze anonimowym “mobikom” (i ich rodzinom), których dotąd mogliśmy znać tylko z filmików na platformie X, gdzie stają się ofiarami ukraińskich dronów. I choć film oddaje sprawiedliwość, wprost podkreślając, że sytuacja mieszkańców Rosji jest nieporównywalna z dramatem narodu ukraińskiego, to niewątpliwie nasze myśli o ludziach, którym los kazał urodzić się w kraju, który traktuje ich jak mięso armatnie, mogą się stać nieco cieplejsze.
“Pan Nikt kontra Putin” to dokument wyjątkowy, który wyróżnia się na tle innych filmów czasów wojny w Ukrainie. Twórcy w naturalny sposób odnaleźli język filmowy wynikający z charakterystyki postaci głównego bohatera: lekki, humorystyczny i przystępny. Mimo dalszego losu Paszy zwycięstwem jest tu triumf dobra (którego jest on uosobieniem) nad złem propagandy i indoktrynacji. Zwycięstwem, którego nigdy nie zazna tytułowy antagonista.
Film obejrzycie podczas 22. Millenium Docs Against Gravity online.
Dostępny jest również z audiodeskrypcją i SDH.