Upadek muru berlińskiego nie byłby możliwy bez masowych demonstracji w Lipsku, znajdującym się wówczas w granicach komunistycznej NRD. Z kolei Strasburg, przechodzący w swojej długiej historii często między władaniem francuskim a niemieckim, jest dziś siedzibą Parlamentu Europejskiego, jednego z symboli zjednoczonej Europy.

Nie bez powodu Claire Burger (“Party Girl”) osadza w tych dwóch miastach akcję swojego najnowszego filmu. 17-letnia Fanny (Lilith Grasmug) przyjeżdża ze Strasburga do Lipska, do swojej korespondencyjnej przyjaciółki, równolatki Leny (Josefa Heinsius). Spotkanie jest jednak dalekie od wymarzonego - nastolatki niemal natychmiastowo dochodzą do wniosku, że są z innych “bajek”, zaczynając od (nieco wymuszonych i szybko ustępujących) barier językowych, a kończąc na zupełnie różnych temperamentach. I tak jak ludzie mieszkający po obu stronach muru berlińskiego musieli nauczyć się żyć wspólnie, a i obecnie Europa często jest zjednoczona tylko z nazwy, tak celem skazanych na siebie Fanny i Leny staje się odnalezienie niezależnego od obcych języków porozumienia. Oczywiście nie mają one prawa pamiętać wydarzeń z 1989 roku, jednak kontekst polityczno-społeczny mimo to mocno oddziaływuje na bohaterki filmu.

Reżyserka bazuje też na założeniu, że dorastanie - wyraźnie zarysowany czas pomiędzy dzieciństwem, a dorosłością - cechuje duża doza niepewności. Wachlarz ukazanych zmagań, z którymi bohaterki radzą sobie w lepszy lub gorszy sposób, jest bardzo szeroki - mamy tu wątki zdrowia psychicznego, znęcania się ze strony rówieśników, ogarniających miasta protestów ulicznych, strachu przed rosnącą w siłę skrajną prawicą, wojną czy katastrofą klimatyczną. Rodzice Fanny oraz rodzina Leny (na drugim planie między innymi Nina Hoss i Chiara Mastroianni) też nie ułatwiają im ich młodego życia, dostarczając dodatkowych problemów w postaci rozpadającej się rodziny, skrywanych tajemnic czy konfliktów międzypokoleniowych. Mnogość poruszanych tematów, a także rozpolitykowanie filmu sprawia, że można odbierać go jako przekrojowy, ale nie dogłębny, czy psychologiczny.

Język obcy (2024)

Na szczęście, w natłoku obserwacji, jest tu też miejsce na “zwykłą” historię z półki coming-of-age. Wycofana Jenny w dziecięcy sposób ucieka w trudnych dla niej sytuacjach w konfabulacje. Ale z pomocą mądrej, aktywistycznej, chętnej zmieniać zarówno globalny, jak i ten najbliższy świat Leny, po znaczących perturbacjach udaje jej się wyjść ze spirali, którą sama nakręciła. Dodając do tego młodzieńcze bunty i “pierwsze razy”, których brakowałoby w historii o dojrzewaniu, przemiana bohaterki na koniec filmu jest bezsprzeczna. Jednak mocno zauważalne jest to, że film wyraźnie dzieli się na dwie historie: pierwszą, która jest komentarzem opartym o konteksty polityczne, i drugą, która jest historią o dojrzewaniu.

“Język obcy” walczył o Złotego Niedźwiedzia podczas Berlinale w 2024 roku, a także był prezentowany w sekcji “Fale” podczas festiwalu mBank Nowe Horyzonty. Nie trafił do kin w Polsce, ale warto docenić, że możemy zapoznać się z nim w dystrybucji VOD.

“Język obcy” obejrzycie na Nowe Horyzonty VOD.