Nad położoną przy Morzu Północnym niemiecką wyspę Amrum nadciągają alianckie myśliwce. Zrzucają balast - a może bomby? Pracujący na nadbrzeżnym polu 12-letni chłopcy - Nanning (świetny Jasper Billerbeck) i Hermann, a także rolniczka Tessa (Diane Kruger) nie są pewni: to ich ostatnie chwile, czy też będzie im dane przeżyć II wojnę światową? Atmosfera schyłku jest więcej niż wyczuwalna - mamy w końcu 1945 rok, a wojska radzieckie od Berlina dzieli już tylko kilkadziesiąt kilometrów.

Szybko okaże się, że sytuacja Nanninga jest specyficzna: jest on bowiem synem czołowego propagandzisty partii, co wyznacza jego ideowość, a wedle podań jego ród to, oczywiście, na wskroś aryjska rodzina od wieków zamieszkująca na wskroś aryjską wyspę. Gdy na skutek połogu - a może bardziej nadciągających fatalnych dla nazistów wieści? - jego matka popadnie w apatię, dobroduszny Nanning postanowi zdobyć dla niej upragniony biały chleb, masło i miód…

Amrum (2025)

Niemiecki reżyser Fatih Akin (“W ułamku sekundy”, “Na krawędzi nieba”, “Soul Kitchen”) tworzy kompletną rzeczywistość, która na oczach Nanninga wywraca się do góry nogami. Jak zrozumieć świat, gdy wokół wszyscy i wszystko kwestionują to, w co wierzyłeś, wartości, w których byłeś wychowywany, historie, których słuchałeś? Podróż chłopca przez wyspę i okolice oraz kolejne etapy zadania, które przed sobą postawił, odsłaniają przed nami liczne wojenne historie. Są to opowieści trudne, często tragiczne, ale też pokazujące czasy, w których przyszło żyć bohaterom, zderzenie zachodu i wschodu, wolnościowej Ameryki i nazistowskiej Europy, na których umownym styku leży tytułowa wyspa; wreszcie - dobra i zła. W efekcie dorastanie chłopca zaczyna równać się konfrontacji z prawdą i identyfikacji kłamstwa. Ale czy nie właśnie tym jest przejście z dzieciństwa do dorosłości - momentem, kiedy przestajemy wierzyć w opowiadane przez dorosłych bajki?

Metaforyczna przypowieść o dobrobycie - tym również po części jest “Amrum”. Symbolizowany przez biały chleb z masłem i miodem dobrobyt jest ciężko osiągalny, wymaga od bohatera sprytu, samozaparcia, ryzykowania własnym życiem. To dobroć i miłość Nanninga do matki sprawia, że podejmuje on to wyzwanie. A kiedy wreszcie uda się osiągnąć cel i nadejdzie pora podzielić się szczęściem, pojawi się rozczarowanie - bo ogarnięty ideologią umysł nie doceni ludzkiego poświęcenia, a wręcz zignoruje rodzinną bliskość, pogrążając się w egoistycznym zwróceniu do wewnątrz. Film Fatiha Akina to zatem również opowieść o zdradliwym światopoglądzie, który pożera nie tylko swój własny ogon, ale także - szczególnie - więzy rodzinne, sąsiedzkie i narodowościowe, sprawiając, że brat zwraca się przeciwko bratu. Reżyserowi pomaga doskonałe odmalowanie kolorytu niewielkiej, ale zróżnicowanej społeczności zamkniętej na małej wyspie, co pozwala nieść to przesłanie.

“Amrum”, premierowo pokazywany na zeszłorocznym festiwalu w Cannes, oraz jeden z hitów 19. edycji Mastercard OFF CAMERA, to niekonwencjonalne kino wojenne - bez wystrzałów i dosłowności, za to przepięknie sfilmowane, odpowiednio oniryczne i potrafiące przekazać swoją myśl w przystępny sposób. Dowód na to, że wciąż można tworzyć wartościowe kino o II wojnie światowej, bez powielania tego, co zostało już powiedziane.

“Amrum” obejrzycie na platformie HBO Max.